Archiwum Autora
Już na wstępie książki „Oko świata. Od Konstantynopola do Stambułu” Max Cegielski zapowiada, że nie obędzie się bez „dźwigania bagażu erudycji, który w trakcie pierwszych wojaży po świecie wydawał się zbędny, a w każdym razie uwierający” [s.15]. Na szczęście, bagaż Cegielskiego nie jest też balastem dla czytelnika.
To trafne zdania, zwłaszcza jeśli czyta się „Chamowo” Mirona Białoszewskiego przy mrozach aspirujących do -20 st. C. Obserwacje notowane przez pisarza i poetę w dzienniku prowadzonym przez rok (1975-76) po przeprowadzce do nowego mieszkania dają zimą dwie korzyści. Pierwsza dotyczy owej trafności w nazywaniu zjawisk, które towarzyszą nam za oknem, na przystanku, pod butem, w [...]
Komentarze odnośnie książki „Lala” rozbijają się o to, czy postrzega się autora za snoba czy też nie, a od tego postrzegania pochodzi opinia o twórczości Jacka Dehnela w ogóle. Snobizm to niebezpieczne słowo – czemu więc nie poigrać z nim przez chwilę?
Tak rozmyślam od pewnego wieczoru, że moje szczęście jest zielonego koloru (za W. Broniewskim) oraz o tym, jak dobrze czytać mnie, Polce, polską książkę – w żaden sposób nieprzetworzoną językowo, niezakonserwowaną przez tłumacza, tego trzeciego w trójkącie małżeńskim ja-autor-translator.
Pesymista, szyderca, kombinator, uciekinier, lekarz, myśliciel, podróżnik, desperat… Na określenie głównego bohatera książki „Podróż do kresu nocy” francuskiego pisarza Louisa-Ferdinanda Céline’a znalazłoby się jeszcze więcej, niekoniecznie pozytywnych, słów.
2009 rok to 67 przeczytanych książek, czyli średnio 5,58 książki miesięcznie. Przeczytałam 5 książek w języku angielskim – o 4 więcej niż w 2008. Najprzychylniejsze lekturze okazały się 3 miesiące: marzec, lipiec i listopad. Każdy z nich to 7 książek więcej czytelniczego doświadczenia.
Otóż wystawcie sobie, że ono stoi, to ich miasto, stoi zupełnie prosto. Bo Nowy Jork, to miasto, które jest miastem stojącym. Widziało się, to jasne, wiele innych miast, bardzo pięknych i słynnych portów też się widziało sporo. Ale u nas, jak to powiedzieć, miasta sobie leżą wzdłuż brzegu morza albo nad rzeką, wyciągają się, długie, [...]
Henri Cartier-Bresson acknowledges Kertesz as his teacher, and the work of the two men bears a similarity in its concern with every phase of human activity – whether play or work, love or war. But Cartier-Bresson imbues his pictures with a unique sense of time. They record what he calls the decisive moment, the instant [...]
Gruba książka w twardej oprawie, utrzymana w kolorach sepii. Tak się sprzedaje pierwsze polskie wydanie książki Virginii Woolf „Podróż w świat”. Tonacja brązowo-wiktoriańska jak najbardziej odpowiednia w przypadku tej nie Woolf-owskiej powieści. Kto nastawiał się na typową dobrą książkę wybitnej Angielki, poczuje się zawiedziony.
Ma ponad 1100 stron, a przeczytałam w zaledwie tydzień. Ta wiadomość już sama w sobie ma siłę rekomendacji, jeśli policzyć, że na jeden dzień przypada przeciętnie 157 stron z haczykiem. „Pasje utajone czyli życie Zygmunta Freuda” Irvinga Stone’a, bo o tym tomiszczu mowa, jest dobrą książką. Jest nią, ponieważ nie aspiruje do roli wielkiej literatury.